• Wpisów:18
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 11:47
  • Licznik odwiedzin:3 977 / 938 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
zaległy wczorajszy wpis. A dzisiejszy standardowo na zakończenie dnia.

dzień bez słodyczy: 4 (nie licząc owsianych ciastek w ramach czwartego posiłku)
liczba posiłków: 5 regularnych
trening: brak
samopoczucie: kryzys, kryzys, kryzys na słodkie, w okolicy czwartego posiłku, chęć pożarcia wszystkich ciast na świecie, skończyło się na owocach i ciastkach owsianych, dzięki bogu.




I: jajecznica z pomidorem, szczypiorkiem, chlebek żytnio-razowy na naturalnym zakwasie
II: bananowy budyń jaglany bez mleka (posypka: płatki migdałów+ granola)
III: leczo
IV: sałatka owocowa, 6x ciasteczka owsiane z sezamem, pestkami dyni i słonecznika, miodem
V: sałatka z kurczakiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
dzień bez słodyczy: 3
liczba posiłków: 5 regularnych
trening: 20 minutowy trening na spalanie (+5min rozgrzewka i +5min rozciąganie)
samopoczucie: dobre, mój organizm chyba powoli łapie system 5-ciu posiłków




I: owsianka z suszonymi owocami, miodem, fistaszkami
II: naleśnik pszenno-żytni z serkiem wiejskim, bananem, prażonymi wiórkami kokosa
III: makaron razowy, szpinak, pieczony filet z kurczaka
IV: jogurt naturalny
V: sałatka (sałata, ogórek, pomidor, papryka, domowy sos winegret, pieczony filet z kurczaka)+chlebek żytnio-razowy na naturalnym zakwasie
 

 
dzień bez słodyczy: 2
liczba posiłków: 5 regularnych
trening: 10min power cardio [Trening.Fitness.com], 8min trening brzucha [p4p polish), 10 min trening pośladków [Mel B]
samopoczucie: radość (zdałam egzamin poprawkowy i z czystym sumieniem mogę cieszyć się ostatnimi tygodniami wakacji! po treningu zakręciło mi się tak bardzo w głowie, że musiałam chwilę leżeć na podłodze.




I: chlebek żytnio razowy na naturalnym zakwasie z jajkiem i pomidorem
II: mała gruszka, mała brzoskwinia, 4daktyle
III: 2xnaleśnik pszenno-żytni z twarożkiem, cynamonem, miodem i duszonymi śliwkami
IV: kubek kawy "Inka" z odrobiną mleka
V: surówka, 2xgrzanka żytnio-razowa
 

 
dzień bez słodyczy: 1
liczba posiłków: 5 regularnych
trening: 30min ABT
samopoczucie: zmęczenie (to chyba przez pogodę)




I: owsianka z jabłkiem, żurawiną, cynamonem
II: chlebek żytnio razowy na naturalnym zakwasie z serkiem wiejskim i bananem
III: gołąbki z ryżem i mięsem, z sosem ze swojskich pomidorków
IV: jogurt naturalny, marchewka
V: 2parówki, surówka, chlebek żytnio razowy
 

 
cóż mam powiedzieć, nie było mnie trochę, ale wracam. Znowu będą zdjęcia, znowu będę się starać żeby było smacznie, zdrowo, kolorowo. Znowu będę potrzebowała Waszej motywacji.

i OBIECUJĘ, że już nie zniknę. I że osiągnę w końcu, to o czym tak marzę.
Dlaczego zniknęłam? ciężko znaleźć mi sensowne wytłumaczenie, dlatego sobie podaruję. Oczywiście, że przez ten czas nie zrealizowałam planu, jaki miałam zakładając tego bloga 190 dni temu, ale wbrew pozorom nie było też wielkiej porażki. To co zjadałam czasami wołało o pomstę do nieba (zwłaszcza w czasie sesji... o zgrozo, pochłaniałam tony obrzydliwego cukru w różnej postaci), ale były też dni, kiedy jadłam super zdrowo. Maj okazał się miesiącem biegania, czyli miesiącem pokonywania własnych słabości i było całkiem fajnie, przez miesiąc dwa razy w tyg, dopingowałyśmy się nawzajem z kuzynką. Po miesiącu się skończyło, nie ukrywam, że nie do końca z mojej winy, bo to kuzynka przestała być chętna, a mnie samej już się też odechciało. Były jednak ćwiczenia w domu (przeróżne: T. Choiński, Natalia Gacka, trenningfitness.com (mocno polecam!) a w tym: cardio, abt, ekspresowy trening ciała z ciężarkami). Zwłaszcza sierpień okazał się takim aktywnym miesiącem, gdzie wylewałam z siebie siódme poty.
Jeśli chodzi o wagę, to jest jedynie od tych 190dni o jeden kilogram mniej. Ale pocieszam się, że zawsze to mniej, a nie więcej...a mogło być różnie.
W każdym razie muszę w końcu wziąć się ostro za siebie, popracować nad swoim ciałem, dyscypliną, samokontrolą, zawalczyć o siebie, swoje samopoczucie i marzenia. I myślę, że ten blog to była jednak fajna motywacja :-)


Do jutra... i trzymać kciuki, bo mam jutro egzamin poprawkowy.
 

 
To będzie mało pozytywny wpis. Bo niestety trochę zawaliłam sprawę. Nie wiem, chyba te anomalia pogodowe tak na mnie wpływają, jestem senna, boli mnie głowa, nie mam okresu, a jedyne czego mi się chce to czekolady. Kiepskie wytłumaczenie, ale niestety- uległam w niedzielę przygotowałam sobie posiłki na cały dzień w szkole, ale kiedy wróciłam do domu wieczorem, spędziłam miło czas z rodzicami oglądając mecz, na stole ciastka, mama kupiła pyszne lody no i tak poszło, a jak już się rozkręciłam to nie wyszło z tego nic dobrego i tym to sposobem jeszcze dzisiaj wciągnęłam czekoladki z wedla.
Mam mix zdjęć z tych trzech dni, kiedy mnie nie było, ale niech Was nie zmylą, że było tak super zdrowo, bo tym razem nie mogę się pochwalić, że było to jedyne, co zjadłam:
Niedziela

ŚNIADANIE1: owsianka z gruszką, żurawiną, migdałami; ŚNIADANIE2: koktajl (jogurt nat+otręby+ kakao+banan); PRZEKĄSKA: jabłko; OBIAD: kasza jaglana z warzywami; KOLACJA: kanapka razowa z mozzarellą, pomidorem, sałatą

Poniedziałek

ŚNIDANIE: owsianka z jabłkiem, cynamonem, żurawiną, migdałami; 2ŚDNIANIE: koktajl taki, jak w niedzielę; OBIAD: polędwica, kasza pęczak, surówka z buraków; KOLACJA: 2grzanki razowe z pastellą z łososia

Dzisiaj:

ŚNIADANIE: budyń jaglany z bananem; 2ŚNIADANIE: krem z marchwi z pestkami dyni i słonecznikiem; OBIAD: łosoś w pieprzu cytrynowym z kaszą kuskus i surówką; KOLACJA: gruszka

+ słodycze. Głupia ja.
Ale, żeby chociaż zakończyć pozytywnie to powiem jedno: od jutra wracam do porządku!
Będzie zdrowo i tylko zdrowo. I poćwiczę już przed południem, żeby spalić te świństwa, które w siebie wpakowałam, a wieczorem aerobic♥

I jeszcze taka mądrość: nie jedzcie słodyczy, wcale Wam życia nie osłodzą, a jedynie je zatrują
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wróciłam do domu o 22, już w pociągu czułam, że jestem głodna, chociaż sama nie wiem czy to głód, czy chęć pobudzenia się czekoladą po całym dniu zajęć, co zazwyczaj w takie weekendy robiłam po powrocie. W domu wskoczyłam w dres i powiem Wam, że niewiele brakowało, a rzuciłbym się na białe michałki, które zresztą uwielbiam. Ale pomyślałam, że szkoda tego wszystkiego, że zaraz pójdę pod gorący prysznic a później do łóżka i będzie nowy dzień, który rozpocznę pysznym i ZDROWYM śniadaniem. Wypiłam więc gorącą Inkę i powstrzymałam swoje grzeszne plany.

Rano zrobiłam sobie posiłki na cały dzień, poza obiadem, który wiedziałam, że zjem na mieście. Rozplanowałam tak, abym każdy mogła zjeść co 3h, wyszło o jeden posiłek więcej niż zwykle, bo dzień rozpoczęłam o 3h wcześniej Niestety nie mam zdjęć swojego obiadu, bo było mi głupio fotografować talerz siedząc w barze przy jednym stole ze znajomymi. Zjadłam 6 pierogów ze szpinakiem+2łyżki sałatki greckiej.
Resztę posiłków sfotografowałam po przygotowaniu:

ŚNIADANIE1: owsianka z jabłkiem, suszonymi śliwkami, cynamonem i migdałami; ŚNIADANIE2: grahamka z sałatą, mozzarellą i pomidorem; PRZEKĄSKA: jabłko; OBIAD: 6 pierogów ze szpinakiem+ 2łyżki sałatki greckiej; KOLACJA: sałatka z makaronem pełne ziarno, pestkami dyni
i po powrocie do domu był kubek Inki zbożowej na wodzie.

Generalnie trochę kiepsko się dziś czuję, pobolewa mnie dziwnie brzuch, to chyba na miesiączkę, którą powinna już nadejść, czuję się trochę spuchnięta, pewnie też dlatego, że wypiłam dzisiaj znacznie mniej płynów niż zwykle. Ale dość narzekania, idę pod prysznic, bo jutro czeka mnie powtórka.
Całuję Was mocno.
  • awatar One heart.: Jak pysznie! :D Uwielbiam Twoje wpisy :D
  • awatar S i L e N c E: Super, że udało ci sie wytrwać, ja wczoraj w walce ze słodyczami poniosłam klęskę :( Jesteś silna, jestem pewna, że szybko uda ci się osiągnąć cel :)!
  • awatar fokson: Białe michałki to ZŁO. Nie ma siły, no po prostu nie ma, żebym się nie poczęstowała, kiedy mam okazję :DD Sama z siebie nie kupię (bo wtedy na pewno zjem, z resztą innych słodyczy się to samo tyczy, taka taktyka), ale u mojego B. w domu wszyscy lubią i jak jestem to zazwyczaj na ławie stoi cała micha :D Misssion impossible się nie poczęstować :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wróciłam do domu później, niż myślałam, a mój organizm najwyraźniej zdążył już się przyzwyczaić do posiłków co 3h i do tego, że kolację zjadłam najczęściej przed 18. Dotarłam do domu przed 19 głodna jak wilk, aż bolała mnie głowa. Wsunęłam grahamkę z mozzarellą i pomidorem i znowu mam siłę
cały weekend mam zajęcia, muszę wstać o 6, a wrócę dopiero ok. 22. Myślę, jak tu jutro rozplanować posiłki, co sobie przygotować. Gdzie pójść zjeść obiad, a uwierzcie, że to trudne, kiedy ma się niecałe 30min przerwy obiadowej i znajomych, którzy żywią się w McDonald.
Zjedzone dzisiaj:

1ŚDNIADANIE: owsianka z jabłkiem, suszonymi śliwkami, cynamonem; 2ŚNIADANIE:żytnia grzanka z sałatą i jajkiem, pomarańcza; OBIAD:kotlecik mielony(ten, co wczoraj)+naturalny ryż brązowy z warzywam(trochęcukini,groszku,fasolki)+sałatka (sałata+ogórek+pomidor); KOLACJA:grahamka z pomidorem i mozzarellą.

Ćwiczenia:
skalpel


A na koniec wstawiam zdjęcie moich ulubionych herbat, które bardzo polecam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Popijam czerwoną herbatę i myślę, co tu dzisiaj poćwiczyć. Miałam dzisiaj kryzys po obiedzie, zrobiłam się strasznie senna i okropnie miałam ochotę na coś słodkiego, WYTRZYMAŁAM! dorzuciłam do kolacji węgle w postaci naleśnika ze szpinakiem i twarożkiem, który został mi z wczorajszego obiadu, żeby uchronić się przed jakimś niechcianym napadem i mieć siłę na ćwiczenia, jest aktualnie ok. To wszystko pewnie przez to dzisiejsze niskie ciśnienie, na które jestem bardzo czuła, w dodatku dni kobiece powinny jakoś już nadejść. Nie ma lekko, ale trzeba pamiętać o co się walczy
Zjedzone dzisiaj:


ŚNIADANIE1: 2żytnie grzanki z pastą (1/2awokado+2 łyżeczki śmietankowego Almette)+ 1/2 szklanki świeżego soku z pomarańczy; ŚNIADANIE2: koktajl (jogurt naturalny+łyżka otrąb+1/2 banana+kilka odmrożonych truskawek i malin); OBIAD: 2kotleciki mielone z marchewką i selerem+3 łyżki kaszy pęczak+fasolka; KOLACJA: pszenno-razowy naleśnik ze szpinakiem i twarogiem+sałatka (sałata+ogórek+pomidor+kilka pestek dyni)

Idę wskoczyć w dres ;-)
edit:
troszkę poćwiczone:
-10min cardio Mel B
-6min workout legs
-50zwykłych brzuszków
-brzuszki skośne 30 na każdą stronę
-40 przysiadów z 2kg ciężarkiem
-20 damskich pompek
-trochę rozciągania
a jak u Was?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kochane, właśnie wróciłam z aerobicu i biorę się za wrzucenie zdjęć dzisiejszych posiłków:


czyli na 1śniadanie:czekoladowa owsianka z migdałami i musem bananowym; na 2śniadanie: żytnia kromka+biały serek+awokado i gruszka; obiad: pszenno-razowe naleśniki ze szpinakiem i twarożkiem; a na kolację było dojadanie kremu z groszku, więc jutro już się nie pojawi w menu

Na aerobicu był wycisk dzisiaj, mam obolałe nogi po wczorajszym workout legs i najwyraźniej wczoraj przeceniłam swoje możliwości, myśląc, że po rowerku stacjonarnym i 12min ćwiczeń na nogi dam radę jeszcze poćwiczyć pośladki z Mel B ale popracujemy nad tym jeszcze
Ściskam ciepło!!
  • awatar skinnyslim: krem z groszku wygląda smakowicie muszę kiedyś spróbować;)
  • awatar One heart.: Nie mam pojęcia czy można. Kiedy jest sezon to zawsze moja babcia zbiera szczaw, a później do słoika i takim sposobem mamy szczawiową nawet zimą :D
  • awatar Fitnesiak ♥: Super i smacznie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak, jak obiecałam po wczorajszym bilansie przyszedł czas na ten dzisiejszy.


2 żytnie kromki z sałatą+jajko+awokado; krem z groszku z pestkami dyni; pieczone w piekarniku: kawałek dorsza, 1/2cukini, średni ziemniak + 2 łyżki kuskus; 2wafle ryżowe z białym serkiem+2 łyżeczki dżemu 100%pomarańcza bez cukru+ kubek kako bez cukru.

No właśnie... nie wiem jak to się stało, ale nauczyłam się pić takie 100procentowe kakao bez jakiekolwiek słodzenia, długo długo po odstawieniu cukru dodawałam łyżeczkę miodu, a dzisiaj wypiłam takie niesłodzone niczym i było pycha

Zaplanowane ćwiczenia:
12 min legs workout
Mel B pośladki
10 min rowerek stacjonarny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W końcu zadziałał pinger!! wrzucam więc prędko post, który miał ukazać się wczoraj i z przyczyn niezależnych ode mnie tak się nie stało.

Wielkie DZIĘKUJĘ jeszcze dla dziewczyn: Zmotywowana i Natasza, które pod postem niżej napisały mi kilka mądrych słów, które możecie wierzyć lub nie, ale podniosły mnie na duchu i wywołały uśmiech na mojej twarzy. Jesteście kochane

A co zjadłam wczoraj?



czyli śniadaniowy koktajl (jogurt naturalny+2 łyżki otrąb+ banan+łyżeczka kakao); zupa krem z groszku z pestkami dyni; sałatka (mix sałat+ pieczony kurczak+mozzarella+awokado+makaron pełne ziarno); szklanka soku(grejpfrut+pomarańcza)

Poćwiczone:
1h aerobic

Ściskam, do usłyszenia później, z dzisiejszym jadłospisem
 

 
Wstyd się przyznać. Bo ledwo zaczęłam i tak nisko upadłam, dziewczyny. Ostatnie trzy tyg były tak ciężkie. Po raz kolejny świat pokazał mi na złość, że kiedy coś wydaje się spełnieniem naszych marzeń w rzeczywistości prowadzi nas na dno, że kiedy coś z zewnątrz wygląda jak słodki cukierek w środku przepełnione jest goryczą.
Eh...
Powiem Wam tak tylko w dużym skrócie, że udało mi się znaleźć pracę, która miała być pracą o której marzyłam od dłuższego czasu, cieszyłam się jak głupia, kiedy się udało, byłam tak pozytywnie nastawiona, myślałam, że zacznę nowy fajny etap w swoim życiu. Szybko się jednak rozczarowałam, byłam tam kłębkiem nerwów, miałam pracować na pół etatu, co bardzo mi pasowało ze względu na to, że studiuję zaocznie, a wychodziłam stamtąd po 7-9h, za darmo oczywiście. Nie spałam, prawie nie jadłam, waga leciała, czułam po ubraniach. Płakałam po powrocie do domu, biłam się z myślami, żeby zrezygnować i żeby wytrwać, bo to może tylko początki są tak trudne. Aż pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam, że rezygnuję.
Z jednej strony ulga, ale z drugiej strony to i w pewien sposób moja osobista porażka. Miałam dziwne poczucie, że zawiodłam siebie i najbliższe mi osoby. Może to głupie, ale tak właśnie czułam. I odbiło się to bardzo na moim samopoczuciu psychicznym i fizycznym, ostatni tydz spędzony w domu, objadanie się słodyczami, zajadanie stresu z dwóch tygodni i gorzkiego rozczarowania.

Jestem zła sama na siebie, że stałam się tak nieodporna, taka słaba, że wszystko tak mocno przeżywam. Kiedyś taka nie byłam. Miałam wyższe poczucie swojej wartości, wyższą samoocenę, nie brałam wszystkiego tak do siebie, nie rozpatrywałam zaraz w kategorii porażki, a wtedy i o sukces było mi dużo łatwiej.
Powiedziałam o tym mamie... a ona odparła bym zastanowiła się nad tym, co sprawiło, że już tak nie jest.
Myślałam... i myślę nadal...

ale wiecie co? Tęsknie za tamtą sobą.

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny. Byłam rano na spacerze, słońce grzało już tak naprawdę wiosennie, w powietrzu pachniało nowym życiem. Teraz tylko czekać, aż się zazieleni.

Czuję się lepiej. Zjadłam dzisiaj zdrowo i pomyślałam pozytywnie (w końcu!). Wracam

-9 2kromki graham z twarożkiem+świeżo wyciśnięty sok (grejpfrut+pomarańcza)
-12 jabłko, garść migdałów
-14:30 ryba, kiszona kapusta, kilka frytek z piekarnika
-18 sałatka

20 min rowerek stacjonarny + Mel B. pośladki
  • awatar Zmotywowanaa: Zgadzam się z koleżanką niżej.. to tylko praca ;) Ja mimo sporej wagi mam dość spore poczucie własnej wartości.. Może dlatego, że mój przyszły zawód tego wymaga ode mnie. Jak mam gorszy dzień.. robię sobie ładny make up, fryzurę, paznokcie staje przed lustrem i gadam do siebie.. pozytywne rzeczy. Trzeba siebie chwalić! Bo kto za nas to zrobi? Ludzie są zawistni. My sami musimy dbać o siebie zewnątrz a przede wszystkim wewnątrz :)
  • awatar Natasza.: Pamiętaj że to tylko praca. Zdecydowanie zdrowie, czy komfort jest ważniejsze. Nie poddawaj się. Pracę jeszcze znajdziesz, taką jaką będziesz chciała. To nie koniec świata! Masz czas! :) Trzymam kciuki za lepsze jutro! :) Nie rezygnuj z ćwiczeń, ani z diety. Nie warto. Ściskam! :> Dobrze że jest już dobrze! Hah ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
odważyłam się po kilku latach stanąć na wadze. 70kg. Pierwszy raz zobaczyłam 7 na wadze. Czyli jest gorzej niż myślałam. Ale z drugiej strony to może być wielką, największą motywacją. I tak właśnie zamierzam zrobić!!

-9 kasza jaglana z gruszką, żurawiną, migdałami
-12 świeżo wyciśnięty sok(grejpfrut+pomarańcza)
-15 talerz barszczu ukraińskiego+pszenno-razowy naleśnik z twarożkiem i bananem
-19 sałatka

-1h aerobic
-sexy legs (dzięki http://malinowa1230.pinger.pl/ ) aczkolwiek nie obiecuję, że wytrwam cały trening już dzisiaj

udanego dnia, Wszystkim

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
o mój boże, to może być prawdziwie przełomowy marzec.
ale o tym jutro, by nie zapeszyć.
 

 
czyli myśl, która towarzyszyła mi przez wczorajszy dzień. Wróciłam późno zmęczona po całym dniu zajęć, zjadłam talerz ciepłej zupy, włączyłam muzykę i
20min rower stacjonarny;
10 przysiadów z 2kg ciężarkiem;
brzuszki;
ćwiczenia na pośladki.

Prysznic i padłam jak mucha.
Bo po co czekać do poniedziałku?
 

 
dobra, to już teraz bardziej konkretnie. Od poniedziałku startuję z pracą nad sobą samą, nad swoim ciałem i umysłem, nad lepszą i piękniejszą wersją samej siebie.

Więc jeśli hasła #fit #healthylife #healthyfood #sport #perfectbody
nie są Ci obce, to daj o sobie znać, każda motywacja i wsparcie mile widziane.

A wiem, że jest Was tutaj sporo
 

 
dochodzi północ, a ja podejmuję decyzję o założeniu bloga. Dość irracjonalne, zwłaszcza, że jutro powinnam wstać wcześnie i udać się na zajęcia.
Ale chcę mieć miejsce, do którego wrócę kiedyś z sentymentem i wspomnę z uśmiechem na twarzy te czasy, kiedy dążyłam do celu, już wtedy osiągniętego.
Bo jestem bardzo sentymentalna i to chyba bardziej wada niż zaleta.

oto jestem,
mrs. Owl
czas zmienić swoje życie.